Jak zoptymalizować codzienną pracę?

Jak zoptymalizować działania, aby znaleźć czas na grę w Diablo?
Do czego istotom wielokomórkowym arkusze kalkulacyjne?
Gdzie Magdy Gessler najlepiej nie wpuszczać?
Kiedy potrzebny jest powrót karetki?
Jak okiełznać pythona i aby poddusił pudelka?
Kogo stejkiem nakarmić?
 
 
Tego wszystkiego dowiesz się w tym wpisie… przy okazji zdobywania, mam nadzieję, pożytecznej wiedzy – i co najważniejsze – pożytecznych praktyk!
 
Wpis – choć odnosi się zaledwie do paru przypadków – to nie jest najkrótszy, więc w razie potrzeby poniżej uproszczona nawigacja po artykule.
 
 

WSTĘP

Optymalizacja, lean, ulepszanie, uszczuplanie, usprawnianie, unowocześnianie, dopracowywanie, udoskonalenie.. 
Wszystkie słowa odnoszą się do jednej prostej myśli, aby uczynić nasze życie łatwiejszym, a nasze działania bardziej efektywnymi.
Część ze słów używacie pewnie w CV lub na rozmowach kwalifikacyjnych.
 
Ja używam.
 
Poniżej, kilka rozwiązań / pomysłów optymalizacyjnych, które stosowałem/stosuję.
 
Dla kogo wpis?
 
Część z przedstawionych poniżej przykładów to konkretne rozwiązania, które mogą się przydać osobom pracującym z dużymi ilościami danych, jak np. specjaliści seo / specjaliści ds. marketingu, analitycy, urzędnicy, handlowcy, sprzedawcy.
 
Zdroworozsądkowe myślenie każe mi sądzić, że nie tylko przedsiębiorcy, ale osoby, które swój czas szanują, powinny szukać wszelkich możliwości optymalizacji zadań. Praktyka pokazuje jednak, że  często znajdują one przeszkody mentalne, ograniczenia organizacyjne, czy uwielbienie  status quo.
 
Ja natomiast pozwolę sobie założyć, że dla Ciebie, znajdzie się we wpisie choć jeden przypadek, który coś wniesie do Twojego życia i uruchomi potrzebę, chęć czy wręcz żądzę optymalizowania wszystkiego co się da 🙂 . Zatem..
 

O CO CHODZI?

 
Jak postrzegam optymalizację?
 
Nie. Nie chodzi mi o definicję, co raczej doprecyzowanie postrzegania optymalizacji / usprawniania w kontekście rzeczywistym.
 
Zacznę może od motywacji, które przyświecają zmianom.
 
  1. Robisz coś za długo
  2. To co robisz jest monotonne, powtarzalne i aż prosi się o automatyzację
  3. Chcesz zrobić coś nowego 
  4. Chęć się rozwijać
  5. Chcesz pobudzić kreatywność
 
jedna istotna uwaga
 
Zazwyczaj będę pisał o czynnościach, które są powtarzalne.. zatem oczywistym jest, że jednorazowe wykonanie danej czynności zajmie mniej czasu, niż optymalizacja / automatyzacja / ulepszenie danego rozwiązania. Dlatego ulepszanie w domyśle dotyczy procesów / działań powtarzalnych. 
 
Skoro jest już jasność.. do rzeczy.

PRZYPADEK 1

 # Przypadek duuużej pieczątki

Pracowałem w jednostce samorządowej. W urzędzie. Przyznaję się. 

Na początku mojej drogi zawodowej. A potem w następnej samorządówce …no co, to już inna bajka. 
 
W każdym razie mnóstwo tam pieczątek i z nimi związanych czynności.
 
A jedna była taaaaaaaka duża, niczym boss w Diablo. Szef wszystkich pieczątek. No dobra dajmy na to, że rozmiar nie mniejszy niż A6 (105×148 mm).
 
Jak na bossa przystało, nie była ona łatwa do pokonania. 
  1. Trzeba było równomiernie rozprowadzić tusz – “maczając" ją w jej dedykowanym baseniku z gąbką.
  2. A następnie – co było naprawdę trudne – ładnie i równomiernie odcisnąć na kartce. 
 
Po co się w ogóle to robiło – pytasz?
Ano opisuje się różne rodzaje dokumentów w takich urzędach – właśnie wspomagając się różnymi rodzajami pieczątek.
 
Idźmy dalej.
 
Opisywanie pieczątki. Jaka operacja, jaki paragraf, jakie to, jakie tamto itp…  Załóżmy, że nikt tego nie lubi. Właściwie, to nie ma co zakładać – nikt tego nie lubił. 
 
Każdy szanujący swój czas, który może poświęcić na samorozwój, albo chociażby, żeby rozwalić boss’a w Diablo, kombinowałby nad jakimś sprytnym rozwiązaniem.
 
Więc co Ty byś zrobił?
 
Z pewnością to samo co ja. 
 
Co nastąpiło?
 
  1. Otwierasz Worda’a
  2. Nanosisz rozmiary i zawartość pieczątki.
  3. Treść pieczątki. W tym przypadku pieczątka była maczana w czerwonym tuszu, więc stałą treść nanosisz w Wordzie w kolorze czerwonym  (możesz oczywiście zadbać maksymalnie o dokładne kolorystyczne odwzorowanie). 
  4. Wypełnienie pieczątki – treść powtarzalna. To co nanosisz za każdym razem (w domyśle niebieskim długopisem) uzupełniasz również w Wordzie (albo innym edytorze) – w oczywiście w kolorze niebieskim.
  5. Tak przygotowaną pieczątkę nadrukowujesz na drugą stronę kartek. Najlepiej byłoby to robić w jednym przebiegu, ale nie każdy program na to pozwoli i pewnie nie każda drukarka. 
 
W skrócie mógłbym napisać: duża pieczątka, powtarzalne opisy, przygotowanie nadruku z powtarzalnymi treściami w edytorze tekstu, dwustronne drukowanie. I już. 
 
Ale, ale, hola, hola …
 
Pozostaje jeszcze jeden element.
 
Musisz “pokonać" kolejnego bossa. 
 
Tym razem w sensie dosłownym. No bo jak myślisz, czy spotkałem się z oporem przy wdrożeniu takiego rozwiązania, ot np. z oporem ze strony starszej księgowej?
Oczywiście, że tak. Co prawda była to lżejsza forma oporu, wynikająca z lęku “czy tak możemy", ale jednak była. Ty możesz się spotkać z powszechnym skostniałymi formami egzystencji zawodowych, które po prostu nie lubią i nie tolerują zmian. “Nie, bo nie" – będzie musiało Cię zadowolić.
 
I tak oto (nie) wdrożyłem pierwszego – na moim gruncie zawodowym – ulepszenia. Wymyślenie? Tylko za 0,5 pkt. Zawsze coś. 
 
No to zbieramy punkty dalej.

PRZYPADEK 2

# Komórki, reguły, makra…

Właściwie to ciężko to nazwać przypadkiem, bo myślę tutaj o działaniach, które zacząłem wdrażać od pierwszej pracy i realizuje po dziś dzień, za każdym razem kiedy mogę i jest sens przenosić zagadnienie / problem do arkusza. 

 
Aruksze Excel, Calc, Google – wszystkie one oprócz podstawowego zastosowania, tj. wszelkich obliczeń, doskonale nadają się do uproszczania i automatyzacji. Oczywiście, to że dają taką możliwość nie oznacza, że każdy z niej skorzysta.
 
Zatem od Ciebie zależy:
 
1) czy jakieś zagadnienie przeniesiesz do arkusza
2) czy wdrożysz to sprytnie, ot na przykład zadbasz o automatyzacje za pomocą reguł, a może nawet makr.
 
Coby nie pozostawiać przypadku bez przykładu zacznijmy od:
 

1) Wyszukiwanie pionowe

 
Jeśli znasz tę funkcję, rozumiesz co mam na myśli. Jeśli funkcji tej nie znasz wiedz, że przyda Ci się kiedy masz np. dwa różne zestawy danych, które mają co najmniej jedną cechę wspólną, dla której posiadają elementy wspólne. 
np. Jedna tabela z samochodami (konkretne marki) i dodatkowymi parametrami (spalanie, długość, szerokość, pojemność silnika itp). 
Druga tabela to auta, ale z przypisanymi kolorami.
 
Teraz jeśli zachodzi potrzeba, aby wzbogacić pierwszą tabelę o informację z drugiej tabeli, a konkretnie w pierwszej tabeli do marki przypisać odpowiedni kolor, WŁAŚNIE WTEDY możemy skorzystać z wyszukiwania pionowego.
 
Aby zastosowanie funkcji miało sens to zakładamy, że nie są to równe zbiory elementów, co raczej mają elementy wspólne, bowiem jeśli byłyby takie same wystarczyłoby je osadzić w arkuszu koło siebie, a następnie posortować według marki.
 
Funkcja wyszukiwania pionowego działa w każdym z podanych arkuszy kalkulacyjnych. 
 
Jak zrealizować takie wyszukiwanie?
 
Polecam zapoznać się z pomocą programów (proste i zrozumiałem tłumaczenie) lub skorzystać z tutoriala (tutaj youtube będzie niezawodny)
 

2) Uzupełnienia na podstawie istniejących danych.

 
We wspomnianej jednostce samorządowej miałem “przyjemność" zbierania danych w arkuszu kalkulacyjnym. TO były naprawdę rozbudowane zestawy danych osobowych. 
 
I teraz to co napiszę może CI się wydać przesadzone, ale w moim arkuszu płeć osobnika uzupełniała się automatycznie (wow, “na wypasie" :)).
 
Dlaczego?
 
Ponieważ wcześniej musiałem wpisać numer PESEL, a taki numer, jak prawdopodobnie wiesz, zawiera w przedostatniej cyfrze informacje o płci. 
Kobiety reprezentuje cyfra parzysta, a mężczyznę cyfra nieparzysta. PRZYPADEK? Nie sądzę. 
 
Wyciągnięcie z ciągu znaków przedostatniego, to też nie jest sprawą trudną, zatem szybko robi nam się pierwsza reguła odrobinę przyspieszająca pracę. 
 
Ot. np w Calcu możesz to w najprostszy sposób zrobić tak: =LEWY(PRAWY(komórka;2);1).
Czyli z ciągu zabierasz ostatnie 2 znaki =(PRAWY(komórka,2) i ten fragment ciągu wsadzamy do analogicznej reguły tym razem wyciągające pierwszy znak (tj, to co od lewej) 
 

PRZYPADEK 3:

 # Kuchnia i inne przestrzenie gospodarcze

 

Serio!
Kuchnia niczym szczególnym się nie wyróżnia, ale zajęła mi przerwę w pisaniu, więc postanowiłem jej parę słów poświęcić.
 
Konkretnie chodzi o oszczędność jako oś optymalizacji. Oczywiście na wstępie musicie się zgodzić z tym, że oszczędność to forma zoptymalizowania wydatków życiowych, a potem już z górki.
Nie zgadasz się? TO sio.. do następnego przypadku 🙂
 

Po pierwsze: oszczędność wody

I .. zastrzegam, ze nie po to zostałeś okiem w tym przypadku, żeby teraz marudzić, że “co to za oszczędność", “że inni to wodę leją w kanał" itp.
Więc gotowałem w garnku ryż, mogę i jajka zgotować? Ojejku, a jak przesiąkły zapachem ryżu? 🙂
W dodatku woda już jest zgotowana, więc malutka oszczędność na prądzie / gazie.
Jeszcze lepszą opcją byłoby ugotowanie w tym samym czasie ryżu i jajek, jednak – mówiąc najprościej –  u mnie nie dało się 🙂
 

Po drugie: gnieć plastikowe butelki

No wiem, oczywistość. Ja tu widzę co najmniej 2 korzyści, w tym 1 optymalizacyjna.
1) Nie wkurzasz się tak często, że znowu śmietnik zapchany
2) Nie biegasz co chwile wyrzucać śmieci (oszczędność czasu).
 
Tak wiem, że to wiesz, ale czy gnieciesz? (wow, mocne pytanie, co? .. Nazywam się Henryk Zając i gniotę butelki)
 
Ok i tyle wystarczy, bo mi się będzie śniło, że mnie ściga Magda Gessler. 

PRZYPADEK 4:

 # Profesor nadzwyczajny notepad++

 
Jak korzystać z wyszukiwania zaawansowanego? Jak zamienić kolumnę wyrazów w ciąg wyrazów po przecinku?
 
Najkrócej rzecz ujmując mowa tu będzie o automatyzacji działań, które możesz wykonać z poziomu zaawansowanego edytora tekstu na przykładzie edytora Notepad++.
 
Muszę tu zaznaczyć, że o ile zawsze ten edytor pozycjonowałem jako przydatny wielkim i małym programistom, webmasterom, koderom itp. o tyle z przyjemnością stwierdzam, że od jakiegoś czasu jest on na większości komputerów, na jakich przyszło mi pracować choć przez chwilę (nie chodzi o moje) i u większości ludzi, których gdzieś tam na drodze zawodowej spotykałem.
 
I faktycznie oprócz stricte programistycznych rozwiązań, edytor ma co najmniej 2 bardzo fajne i przydatne Kowalskim i Nowakom funkcje:
 
1) Nie martwisz się o utratę danych, bo program trzyma w pamięci wszystkie zakładki, które utworzyłeś i świadomie nie zamknąłeś (krzyżykiem). Nie musisz zatem pamiętać o zachowywaniu. Piszesz sobie, zamykasz, otwierasz, a tam wszystko jest, o! Tak najprościej ujmując. Kto nie zna,
zachęcam do zainstalowania.
 
2) Druga funkcja – nasz bohater, to zaawansowane wyszukiwanie.
 
I jak takowe nam się przyda do optymalizacji / automatyzacji działań?
 
Oczywiście scenariuszy jest tysiąćpięćsetstodziewięćset , ale ja przedstawię takie najbardziej oczywiste zastosowanie (bazując na scenariuszach, które często przerabiam).
 
Załóżmy zatem, że:
 
  1. Masz dłuuuugą listę słów
  2. Lista jest pionowa
  3. Słowa są bez przecinków
 
Wygląda to tak:
 
słowo1
słowo2
słowo3
słowo4
.
.
.
 
Teraz chcemy, aby lista wyglądała tak:
 
słowo1,słowo2,słowo3,słowo4 – bo np. wymaga tego od nas jakiś program.
 
Słów oczywiście jest znacznie więcej.
 
No oczywiście, że możesz ustawić kursor na końcu pierwszego wyrazu, potem przygotować 3 palce, które będą obsługiwać sekwencje klawiszy: “," -> “Delete" -> “End" i zasuwać nimi sekwencja po sekwencji, jak sprawny chińczyk (oczywiście nie obrażając chińczyków), aby w końcu osiągnąć ten efekt końcowy, o który nam chodzi.
 
Natomiast my to zrobimy za pomocą opcji zaawansowanego wyszukiwania.
 
Zacznijmy od widoku wyjściowego:
  1. Możesz zaznaczyć treść, w której chcesz zastosować zmiany, ale będzie miało to sens, jeśli będziesz chciał je faktycznie zastosować w stosunku do tego fragmentu – więc w tym przypadku nie zaznaczamy nic
  2. Następnie wciskamy kombinację CTRL+F i otrzymujemy poniższy widok:

3. I teraz nam chodzi o to żeby coś znaleźć, coś zamienić, więc..
    Wchodzimy do zakładki Replace i uzupełniamy tak jak na zrzucie:

I teraz wciskamy “Replace All
 
No i uzyskujemy oczekiwany efekt:
Kilka słów wytłumaczenia.
rn –  (oczywiście z backslash’ami, ale edytor mi nie pozwala) szukamy takiego ciągu (białych znaków, czyli hmm takich, które nie potrzebują tuszu w drukarce 🙂 a mają znaczenie przy formatowaniu)
 
n  new line (LF) (nowa linia)
r   carriage return (CR) (powrót karetki)
 
Powrót karetki – oznacza ustawienie kursora na pierwszej pozycji linii ekranu w której aktualnie się znajduje.
Innymi słowy taka karetka odpowiada złamaniu linii i przejściu do nowego wiersza.
 
Intuicyjnie moglibyście chcieć zastosować tylko n, jednak spowodowałoby to, że słowa nadal w kolumnie, tyle że przy nich pojawiłyby się przecinki, podobnie zresztą przy zastosowaniu samego r.  Generalnie stosując rn usuwamy informację o tym, że ma być łamanie wiersza (wyobraźcie sobie, że taka kotwica jest po lewej stornie wyrazu) oraz że ma być przejście do nowej linii (wyobraźcie sobie kotwice po prawej stronie słowa) – zamiast tego wciskamy tam przecinek… no, ufff! 
 
 
Oczywiście możecie korzystać z tych dobrodziejstw notepad++ na wiele innych sposobów, niekoniecznie wykorzystując do tego szukanie rozszerzone (Extended).
Może to być zwykłe wyszukiwanie, czy nawet wyszukiwanie z wyrażeniami regularnymi. Niech zatem to będzie temat na wasz własny research (a może na mój przyszły wpis).
 
Co dalej.

PRZYPADEK 5

#Skrypty – od tego one są, od tego są one

 
Jeśli chodzi o wszelkie działania automatyzujące i optymalizujące, to skrypty nie mają sobie równych, a przynajmniej w mojej przestrzeni mają ogromne znaczenie.
 
Przykłady, które podam odnoszą się do wykorzystania PYTHONa czyli najprzyjemniejszego języka programowania, spośród tych, z którymi miałem choć trochę do czynienia. 
 
DO czego zmierzam:
Jeśli chcesz, żeby ten przypadek miał dla Ciebie jakąś wartość praktyczną zacznij od instalacji Pythona. Będzie sobie siedział w systemie jak każdy inny program.
 
No to instalujemy Pythona.
 
  1. Wchodzisz na stronę https://www.python.org do sekcji “Downloads" – https://www.python.org/downloads/
  2. Ściągasz ostatnią wersję (załóżmy, że pod Windows) z linii 3.x.x (na tę chwilę to 3.6.3). Klikasz żółtego buttona. Jeśli zastanawiasz się dlaczego 3.xx, a nie 2.x.x, możesz o różnicach poczytać na stronie. Dla Twojej większej orientacji, np. mój program okienkowy do różnych działań SEO (TytanSEO) napisałem wykorzystując PYTHONa w wersji 2.7.x, natomiast na tę chwile działam już na wersji Python 3.6.x, która w podstawowym użytkowaniu w niewielkim stopniu różni się od 2.7.x, niemniej jednak to linia 3.x.x jest rozwijana, a 2.7.x  – NIE.  Sugeruję więc wybrać wersję 3.6.3
  3. Po ściągnięciu pliku “python-3.6.3.exe" instalujemy program..
    Zaznacz najpierw ptaszka przy “Add Python 3.6 to PATH" a następnie wybierz “Customize installation"
4. Dalej (Next)
I w tym zrzucie nic nie odznaczamy

5. W kolejnym kroku też nie musisz zaznaczać niezaznaczonych checkbox’ow, ale dla Twojej wygody możesz zmienić lokalizacje

Następnie klikamy Install, potwierdzamy i.. czekamy.

6. Po zakończeniu zamykamy instalatora “Close".  Środowisko Pythona zainstalowano!

Mógłbyś pójść za ciosem i od razu zainstalować dedykowane Pythonowi środowisko programistyczne PyCharm, ale na tę chwilę wystarczy nam to co mamy, a do PyCharm’a z pewnością wrócimy przy temacie już bardziej ukierunkowanym na samego Pythona.
 
Co dalej?
 
W menu wszystkie programy pojawia nasz Python,

Nas konkretnie będzie gównie interesowała pozycja IDLE..

Widok po lewej (konsola) umożliwia nam wykonywanie kodu w czasie rzeczywistym (enter jest tu wyzwalaczem wykonania kodu), a widok po prawej stronie to już widok podstawowego edytora z kolorowaniem składni. To w nim będziemy pisać te pierwsze proste skrypty. Oczywiście możesz to również robić we wspomnianym wcześniej Notepad++, w którym wybierzesz odpowiednie kolorowanie składni “Składnia -> Python" oraz zadbasz o zapisanie pliku z rozszerzeniem .py
 
OK. Zatem czas przejść do konkretnych przykładów skryptów, które optymalizowały / automatyzowały moje działania.
 

1) Przykład 1:  Tworzymy system folderów klienta.

 
To prościutki skrypcik, który napisałem do zautomatyzowania tworzenie folderu, a w nim kilku innych. Taką czynność powtarzałem przy każdym nowym kliencie (najczęściej taki system folderów pozwalał mi dobrze uporządkować pracę z klientem na poziomie przetrzymywania plików. Więc tworzymy system folderów dla klienta A “Klient A", a w nim 7 podfolderów (folder 1, folder 2….).
 
 
W bez żadnej automatyzacji zajmie nam to co najmniej 60 s. W twoim przypadku czas będzie zależał od nazwy klienta i nazw podfolderów. 
 
  1. Natomiast zanim sięgniemy po skrypt możemy oczywiście wcześniej przygotować system pustych folderów (skoro zawsze nazywają się tak samo) i przy każdym nowym kliencie tworzyć folder główny, a następnie kopiować do niego system folderów. TO nam zajmie w tym przypadku ok 13 s (czas zależny też od nazwy klienta). TO zaledwie 21% pierwotnego czasu.
  2. Skrypt natomiast uruchamiasz z poziomu folderu z klientami i wpisujesz tylko nazwę klienta. I to nam zajmie (w tym przypadku ok 5 s), czyli ok 8% pierwotnego czasu.
 
Najprostsza wersja kodu skryptu (bez żadnego definiowania funkcji itp.) wygląda jak poniżej
I tak:
  1. Importujemy moduł z funkcjami systemowymi
  2. Wywołujemy akcje wpisania nazwy do konsoli. Nazwa zostanie zapisana do zmiennej „nazwa”
  3. Tworzymy folder o nazwie jak w zmiennej
  4. Zmieniamy folder na ten który utworzyliśmy („wchodzimy do niego”). Domyślny folder to ten w którym jest uruchomiony skrypt (jeśli chcielibyśmy wyjść poza ten folder, trzeba byłoby już zastosować ścieżkę bezwzględną)
  5. W kolejnych punktach tworzymy już w folderze klienta 7 podfolderów. I to tyle.
 

2) Przykład 2:  Hurtowe uruchamianie stron i programów

 
Jeśli codziennie dzień zaczynasz od uruchomienia tych samych stron, programów itp. możesz śmiało uprościć do jednego kliknięcia, które spowoduje, uruchomienie tych wszystkich programów w odstępach np. 2-sekundowych
 
Załóżmy, że codziennie pracujesz na konkretnych plikach / otwierasz konkretne strony /   np.
 
  1. Codziennie rano wchodzisz na jakąś wartościową stronę
  2. Codziennie rano wchodzisz na przydatny serwis społecznościowy 
  3. Codziennie oglądasz jakiś tutorial na youtube 
  4. Codziennie pracujesz na jakimś pliku wordowym 
  5. Codziennie pracujesz na jakimś pliku excelowym
  6. Codziennie otwierasz folder … i mu się przyglądasz ; ) 
  7. Codzienne otwierasz pocztę
 
 
A więc w IDLE tworzymy nowy plik np. “run.py" i uzupełniamy go jak poniżej
 
Na początku importujemy moduły z których będziemy korzystać, a następnie uruchomiamy w odstępach 2 s. kolejne strony / pliki / programy, stosując odpowiednie funkcje.
 
3 uwagi:
1) Nie trzeba tu stosować pauz (time.sleep(czas)), wówczas wszystko się uruchomi tak szybko jak tylko będzie to możliwe 
2) W ścieżce dostępów do plików / katalogów / folderów stosujemy slash (“/"). a nie backslash, jak w przypadku ścieżek w Windowsie.
3) W tym rozwiązaniu nie masz kontroli na przeglądarką internetową, tzn. uruchomi się domyślna przeglądarka (oczywiście można decydować w jakiej się będą otwierać strony, ale o tym kiedy indziej)
 
Jaka oszczędność czasu? Cóż, czas ostateczny, zależeć będzie od wielu czynników (możesz mieć np. w przeglądarce zapisane skróty do stron, pliki o których mowa możesz mieć na pulpicie, albo gdzieś schowane itp.). W każdym razie ja zrobiłem szybki i prosty test i wyszło mi, że na ręczne wykonanie tych 7 czynności zeszło mi troszkę ponad minutę, natomiast skorzystanie ze skryptu pozwoliło mi zaoszczędzić ponad 50 sekund.
 
 
OK
 
W tym momencie jeśli idea jest dla Was zrozumiała, a pomysł chwyta Was za zoptymalizowane serducho, to przyjdzie Wam do głowy jak jeszcze można wykorzystać PYTHON’a.
 
W kolejnym punkcie szybko opisze inne bardziej rozbudowane skrypty w PYTHON’ie, które wykorzystywałem / wykorzystuje do organizacji pracy własnej tudzież pracy z klientami.
 
 

3) Pozostałe przykłady

 
a) Monitorowanie konkurencji
 
Skrypty takie napisałem pod konkretne przypadki. 
 
Pierwszy polegał na sczytywaniu cen z 2 serwisów, a następnie zapisywaniu cen w arkuszu kalkulacyjnym.  Dodatkową trudnością było tu sczytywanie cen dla użytkownika zalogowanego i niezalogowanego oraz obsługa indywidualnych przypadków, takich jak produkty archiwalne, czy promocje cenowe.
Sczytywanie odbywało się na podstawie określonych URLi do produktów, więc to pierwsza praca jaką należało wykonać aby automatyzacja mogła zadziałać to wylistowanie tych URLi. Produktów było w granicach 200, zatem mowa tutaj o 400 różnych adresach www. 
 
I  teraz pytanie do branży e-commerce: czy Wasz sklep internetowy daje Wam możliwość automatycznego generowania URLi produktów? Jeśli tak, to ten etap przygotowywania automatyzacji mielibyście za sobą.
 
Skrypt taki ma sens, jeśli np. zależy Ci nieregularnymi kontrolowaniu cen konkurencji, w tym również ich cen dla użytkowników zalogowanych (z jakimiś preferencjami). Ręczne sprawdzanie np. 400 cen, co jakiś czas zabierałoby zdecydowanie za dużo czasu.
 
Dzięki skryptowi poświęcasz na to 1 kawę czasu, którą właśnie idziesz zrobić.  1 kawa a 1-2 dni roboty? Brzmi kusząco. Polecam.
 
Drugi skrypt był już nieco prostszy, bo nie rozróżniał użytkownika zalogowanego i niezalogowanego, jednak sprawdzał wybrane produkty dla kilkunastu konkurentów i również zapisywał wyniki do arkusza kalkulacyjnego .
 
Tu również zamiast poświęcać na to nawet cały dzień pracy, potrzebujesz tylko włączyć skrypt i pójść zrobić sobie kawę. 
 
b) Google Analytics do potęgi czwartej
 
Przykład banalny. Jesteśmy większą firmą (o jak fajnie). Mamy np. 4 strony, na których ruch w czasie rzeczywistym interesuje nas bardziej niż perystaltyka jelit prezesa spółki. 
Zatem interesują nas 4 okna Google Analytics.
 
I ja tu widzę pole przynajmniej do 2 fajnych rozwiązań, w tym jedno optymalizacyjne. 
 
Oczywiście, możesz zapamiętać w przeglądarce 4 różne adresy www odpowiedzialne za wyświetlanie okien Google Analytics’a i tyle, ale nam przede wszystkim chodzi o sytuacje, gdzie unikamy pamiętania danych logowania. 
 
Zatem co robi skrypt:
1) Tworzy 4 oddzielne okna, o takich samych rozmiarach (na podstawie rozmiarów ekranu) oraz otwiera je w 4 ćwiartkach ekranu.
2) W każdym oknie następuje odrębne logowanie na podstawie danych, które osadzasz w skrypcie lub zewnętrznym pliku
3) I co warto tu zaznaczyć, za każde okno odpowiada odrębny proces, zatem w zasadzie, wszystkie okna otwierają się w tym samym czasie.
 
I jak tutaj sytuacja wygląda z oszczędnością czasową? Napisze, już bez analizy, że jest oszczędność :), więc ponownie, jeśli robisz to często warto ten proces zoptymalizować. 
 
c) Sprawdzanie pozycji w wyszukiwarce Google, w wielu lokalizacjach
 
O tym przypadku pisałem dość obszernie w poprzednim wpisie (link), jednak tam skupiłem się bardziej na sposobie uzyskania właściwego dla danej lokalizacji zapytania. 
Wskazałem tam na pierwsze możliwości automatyzacji takiego procesu (kiedy już wiemy jak generować adresy URL dla zapytań) z użyciem arkuszy kalkulacyjnych typu google sheets.
 
Wyższy poziom optymalizacji można osiągnąć już skryptem, w którym możemy określić takie parametry jak: frazy, lokalizacje, serwisy www, ilość sprawdzanych stron z wynikami, ilość wyników na stronę itp. 
 
Taka optymalizacja przyda się na pewno osobom, które zajmują się pozycjonowaniem, marketingiem lub są po prostu ciekawe jaka jest widoczność ich serwisów w Polsce i za granicą.

PRZYPADEK 6

#Aktywność fizyczna

To już drugi przypadek w tym zestawieniu, którego nie planowałem, a który mi się wykluł tuż przed zamiarem publikowania wpisu.

Możliwe, że jesteście świadomi, że codzienna aktywność fizyczna (ok 30 minut) to podstawa aktualnej piramidy żywienia.
Tu sprawa jest prosta, lepiej się odżywiasz, żyjesz zdrowiej i dłużej, więc..
NO właśnie. Dobrze kombinujesz. Owszem, robisz wszystko sprawniej, z większą energią i robisz tego więcej.

A co mi konkretnie chodziło po głowie?

Zróbmy listę kilku czynności:

1. wychowywanie dziecka
2. codzienne obowiązki domowe
3. praca umysłowa
4. codzienne funkcjonowanie

To bardzo ogólne kategorie, ale wiesz dobrze, albo dobrze się domyślasz, że to właśnie regularna aktywność fizyczna optymalizuje, polepsza każdy z tych punktów.

Osobiście staram się znajdować czas na bieganie, a ostatnio nawet rozpocząłem przygodę z siłownią i próbuję gdzieś tam wrzucić basen.

Co dzięki temu zyskuję?
Tak najprościej, bo tak dużo o tym już napisano:

  1. Jestem w stanie być bardziej wydajnym i kreatywnym podczas obcowania z moim już prawie 5 miesięcznym Adasiem.
  2. Działając na rzecz wydzielania endorfin inwestuję w większą efektywność umysłową, dając sobie szanse, na osiąganie lepszych efektów, generowanie większej motywacji do pracy i pozytywnej energii.
  3. Wreszcie, jestem wydajniejszy (mniejszy koszt wysiłku fizycznego) w codziennym funkcjonowaniu, co mam nadzieję, przynosi korzyści dla moich najbliższych.

Tak właśnie, drogie kobiety, wysyłajcie swoich panów coby sobie troszkę bicki podpombowali.  To nie strata czasu, co bardziej inwestycje w ich / naszą wydajność.

Stejki też trzeba jeść 🙂

KOŃCZĄC …

Zostawiam Was z tymi kilkoma przypadkami i szczerze liczę, że chodź jeden z nich będzie dla Was przydatny. Jest trochę konkretów, a nawet konkretne mięso na koniec :), więc niech się stanie Waszych żyć zoptymalizowanie.
 
Będę optymalnie wdzięczny, za każdą informację zwrotną. 
Jeśli uważasz, że ten wpis może komuś pomóc, podziel się.

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Dagobert napisał(a):

    Taki dobry wpis, a jeszcze nikt nie skomciał. No to skomciam. Lubię przykłady, myślę, że nie jeden początkujący seowiec by się bardzo ucieszył z tych skrypcików w Pythonie. Też coś tam zacząłem dłubać, ale właśnie praktyczne wykorzystanie programowania w SEO na przykładach wydaje mi się arcyciekawe. Podziwiam tytaniczną pracę i zachęcam do rozszerzenia tej sekcji (albo dodatkowego wpisu). Blogasek jest super i Gugiel na pewno polubi. Pozdrawiam!

    • Tytan Pracy napisał(a):

      Dziękuję za skomcianie (dobrze odmieniłem ?)
      Nakierowanie na “Python dla SEO” / albo “skrypty dla SEO” to ciekawy kierunek, choć raczej będę szedł w stronę omawiania przykładów, pomysłów, ewentualnie jakichś podpowiedzi, niż całościowych rozwiązań.
      A jeśli chodzi o dłubanie w Pythonie to naprawdę polecam, ja zacząłem dłubać i po 3 miesiącach miałem już pierwszą wersję mojego programu TytanSEO, a zaczęło się niewinnie od chęci porównywania wersji stron.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *